Semper invictus

Miejsce rozmów obywateli Imperium
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Kamiljan de Harlin
Community Regular
Community Regular
Posty: 1508
Rejestracja: 30 cze 2022, 13:37

Semper invictus

Post autor: Kamiljan de Harlin »

Na zawsze niezwyciężony Westland pozostaje. Wiemy dobrze, że jeszcze nie czas ze sceny zejść.

Moją przegraną w wyborach na Sekretarza Partii Socjalkapitalistycznej uważam za osobisty sukces. Do Westlandu powrócił bowiem jego Ojciec-Założyciel a zarazem twórca myśli socjalkapitalistycznej - August de la Sparasan. Niezrównany lider, który nigdy nie zdradził ojczyzny. Przegrana w wyścigu z Nim o władzę to zwycięstwo.

Westland przetrwał wojny, unie i rozpady. Jego historia bynajmniej nie skończy się w momencie, w którym złączy swoją duszę i swoje ciało w jedność z Kirianią. Westland to byt ponadpaństwowy, a przy tym transcendentny - istniał i rozwijał się w czasach podlegania obcym mocarstwom, w czasach wewnętrznego rozbicia i w czasach samotności. Westland to koncept, który mamy w sercach, którego nie da się fizycznie zgnieść ani zniszczyć.

Dziś dumnie wyrażamy swój patriotyzm nawołując do unii kiriów. Tworzymy nowy rozdział w historii mikroświata, który zostanie udokumentowany i zapamiętany przez przyszłe pokolenia mikronautów. Jesteśmy w stanie zapomnieć o przeszłych konfliktach i sporach, aby budować razem lepszą przyszłość... a to jest najlepszy wyznacznik rozwoju społecznego.
Arcydemon wojny, Khorne, wybuchł tak wielkim gniewem na moje proroctwa, że sama jego aura wściekłości wgniotła mnie z impetem w ziemię. Siła uderzenia była tak potężna, że przebiłem się na samo dno lądolodu, na którym stoi stolica Imperium Chaosu. Odnalazłem się wówczas w lochach Khorna, gdzie orędownicy pokoju, spokoju i przyjaźni byli doprowadzani do obłędu niewyobrażalnymi torturami. Widziałem cele więzienne zbudowane z czystej energii nienawiści, w których wszystkie kąty miały więcej niż 180 stopni, a i tak tworzyły jakimś cudem zamkniętą przestrzeń. Samo patrzenie na te oszalałe struktury wywoływało we mnie niewyobrażalne cierpienie, nie wspominając o rzeczach, którym poddawani byli osadzeni - na samo ich wspomnienie skręcam się z bólu.


ODPOWIEDZ

Wróć do „Bar pod Wołem”