Mamy pomysł na stworzenie nowej grupy kapitałowej - multinarodowej korporacji, która zdominuje rynki nordackie i zagraniczne - konglomerat złożony z firmy-matki i firm-córek, działający w formie spółki akcyjnej. Firma jest własnością akcjonariuszy. Władze firmy powoływane przez Zgromadzenie Akcjonariuszy. Akcje dostępne do kupienia na giełdzie. Okresowo sprzedawane obligacje. Naszym celem jest wykupienie kilku mniejszych firm i zrobienie z nich rentownych przedsiębiorstw.
Na początku zbieramy kapitał zakładowy od inwestorów. Następnie wyemitujemy akcje mające pokrycie w tym kapitale zakładowym. W zależności od tego, ile kapitału zbierzemy, tyle akcji wartych 100 nordów za sztukę wyemitujemy. Inwestor dostanie udział w akcjach wprost proporcjonalny do włożonego przez niego kapitału.
Powołamy organy grupy kapitałowej - Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy zbierze się, aby uchwalić statut i powołać Zarząd. Na czele zarządu stanie jego Prezes, którego akcjonariusze wybiorą głosując posiadanymi akcjami.
Na start zamierzamy prowadzić prywatny kantor walutowy pomiędzy libertami sarmackimi, a mikro MBP. W przyszłości rozszerzymy ofertę kantoru o nordy nordackie (jeśli pojawi się na naszej stronie głównej system monetarny).
Ustalenia początkowe:
- Przyjmujemy kurs roboczy libertów sarmackich na nordy MBP - 1 lt = 0,12 ?
- Założyciele wkładają w spółkę kapitał zakładowy w postaci gotówki i przedsiębiorstw
- Emitujemy akcje mające pokrycie w kapitale zakładowym
- 1 akcja = 100 nordów
- każdy akcjonariusz dostaje przydział akcji proporcjonalny do włożonego kapitału
Rachunki Utopii:
Arcydemon wojny, Khorne, wybuchł tak wielkim gniewem na moje proroctwa, że sama jego aura wściekłości wgniotła mnie z impetem w ziemię. Siła uderzenia była tak potężna, że przebiłem się na samo dno lądolodu, na którym stoi stolica Imperium Chaosu. Odnalazłem się wówczas w lochach Khorna, gdzie orędownicy pokoju, spokoju i przyjaźni byli doprowadzani do obłędu niewyobrażalnymi torturami. Widziałem cele więzienne zbudowane z czystej energii nienawiści, w których wszystkie kąty miały więcej niż 180 stopni, a i tak tworzyły jakimś cudem zamkniętą przestrzeń. Samo patrzenie na te oszalałe struktury wywoływało we mnie niewyobrażalne cierpienie, nie wspominając o rzeczach, którym poddawani byli osadzeni - na samo ich wspomnienie skręcam się z bólu.