Przeglądam dzisiaj dokumencik urzędowy i widzę taki zapis daty:
Achkov, 27 lipca 2024 RR.
Mamy więc dokument wydany w Achkovie w realnym dniu 27 lipca 2024 roku. To nam jednoznacznie wskazuje na datę realową, co nieco utrudnia immersję - zanurzenie się w świat przedstawiony. Co jakbyśmy oprócz takiej realowej daty podawali też datę według kalendarza kirymskiego?
Jak widzę taki kalendarz? Zamiast opierać się na urodzinach rotryjskiego Jezusa Chytrusa, moglibyśmy zacząć liczenie daty od istotnego z punktu widzenia Przenajświętszego Kościoła Kirymu. Pojawienie się pierwszego patriarchy? Objawienie Jahwe? Założenie Narodu Wybranego (Kiryjczyków) w starożytności?
Opcjonalnie można namieszać jeszcze w ilości i długości miesięcy w roku, ale to by utrudniało konwersję daty. Zawsze można jednak zrobić jakiś prosty skrypt, który automatycznie by konwertował datę realną na kirymską i vice versa.
Co o tym sądzicie? @Mieszkaniec M. Kiryjskiej
Kirymski kalendarz i immersyjne elementy świata przedstawionego
- Kamiljan de Harlin
- Community Regular
- Posty: 1508
- Rejestracja: 30 cze 2022, 13:37
Kirymski kalendarz i immersyjne elementy świata przedstawionego

- Bolesław Kirianóo von Hohenburg
- Rising Star
- Posty: 2553
- Rejestracja: 05 gru 2021, 13:05
Re: Kirymski kalendarz i immersyjne elementy świata przedstawionego
Kamiljan de Harlin pisze: 08 lis 2024, 17:39Przeglądam dzisiaj dokumencik urzędowy i widzę taki zapis daty:
Achkov, 27 lipca 2024 RR.
Tradycja z schyłkowego okresu istnienia Cesarstwa Insulii, z powodzeniem zakorzeniona w Nordacie.
Kamiljan de Harlin pisze: 08 lis 2024, 17:39Jak widzę taki kalendarz? Zamiast opierać się na urodzinach rotryjskiego Jezusa Chytrusa, moglibyśmy zacząć liczenie daty od istotnego z punktu widzenia Przenajświętszego Kościoła Kirymu. Pojawienie się pierwszego patriarchy? Objawienie Jahwe? Założenie Narodu Wybranego (Kiryjczyków) w starożytności?
Widziałaby mi się data nawiązująca do początków Mikroświata, w pewnym miejscu przeliczana ze względu na zmieniający się punkt odniesienia roku kalendarzowego (tak jak na Tolkienowskiej Ardzie, gdzie z początku liczono lata na podstawie pulsowania dwóch Latarń po obu stronach planety, potem dwóch Drzew, a dopiero potem, po stworzeniu słońca również od niego, tworząc rok w naszym rozumieniu tego słowa). Mielibyśmy najpierw erę od buntu Prokrastynacji do stworzenia pierwszych gwiazd, trwającą parędziesiąt tysięcy lat, a potem już erę słoneczną z kolejnymi, powiedzmy, dziesięcioma tysiącami. Zamiast 2024 Anno Domini mielibyśmy coś w okolicach 30 000 r.v. (rok Vadmy, czyli Mikroświata). Dużo? Dużo. Zbyt dużo, żeby można było się tym posługiwać na co dzień? Wydaje mi się, że nie.





