Wyspa Wepsteina, 19 lutego 2026 roku
Bolesław Kirianóo von Hohenburg,
Pałac Prezydencki w Achkovie,
Komarchia Chadnordacka
PROŚBA O DESYGNACJĘ
Szanowny Panie Prezydencie,
bravo zulu! Gratuluję wygranej w wyborach. Ale to nie o tym dzisiaj piszę. Nie będę owijać w bawełnę - kraj nasz znajduje się na skraju przepaści. Zagrożenia zewnętrzne i wewnętrzne narastają z godziny na godzinę, z milisekundy na milisekundę! Za każdym rogiem czają się wrogowie, a nasze Zjednoczone Siły są w rozpadzie - całkowicie wbrew swojej nazwie!
Jako zatroskany o przyszłość narodu nordackiego patriota, nacjonalista,
a nawet szowinista, czuję się zobligowany wyciągnąć swoją pomocną dłoń. Ty masz wakat na stanowisku Głównodowodzącego Zjednoczonych Sił, a ja mam doświadczenie jako lider organizacji terrorystycznych, dowódca Przewrotu Lipcowego w UTN i doświadczony imbiarz. Nie wysyłam swojego CV - każdy może poczytać o moich dokonaniach wojskowych: rewolucja w Doctrinie wyzwalająca nasz kraj spod ardemskiego imperializmu, inwazja na Hergam i Alork, bohaterska obrona legalnych władz UTN w Przewrocie Sierpniowym i brutalna pacyfikacja protestujących Brandyjczyków.
Dość już mamy stania na peryferiach polityki światowej. Czas na odważne i ambitne działania, w tym od strony militarnej. Nie pożałujesz desygnowania mnie na Głównodowodzącego. Ludzie srają na profesjonalizację i biurokratyzację wojska. Potrzebujemy uwolnić potencjał narracyjny zwykłych ludzi i postawić na milionową armię z dwoma czołgami, zamiast na sprzęt za miliony nordów dla dwóch żołnierzy.
Z rewerencją
Sługa Adanosa
Kamiljan de Harlin von Wespucci la Sparasan.
Arcydemon wojny, Khorne, wybuchł tak wielkim gniewem na moje proroctwa, że sama jego aura wściekłości wgniotła mnie z impetem w ziemię. Siła uderzenia była tak potężna, że przebiłem się na samo dno lądolodu, na którym stoi stolica Imperium Chaosu. Odnalazłem się wówczas w lochach Khorna, gdzie orędownicy pokoju, spokoju i przyjaźni byli doprowadzani do obłędu niewyobrażalnymi torturami. Widziałem cele więzienne zbudowane z czystej energii nienawiści, w których wszystkie kąty miały więcej niż 180 stopni, a i tak tworzyły jakimś cudem zamkniętą przestrzeń. Samo patrzenie na te oszalałe struktury wywoływało we mnie niewyobrażalne cierpienie, nie wspominając o rzeczach, którym poddawani byli osadzeni - na samo ich wspomnienie skręcam się z bólu.