Strona 1 z 4
Czego chcielibyśmy więcej w Federacji?
: 11 sie 2024, 23:29
autor: Kamiljan de Harlin
Dobry wieczór. Pewnie zastanawiacie się, dlaczego zbieram Was w Herbaciarni u Arkadiusza... W sumie to pewnie nikt się nie zastanawia, ale załóżmy, że macie takie pytanie. Wtedy ja odpowiadam na to pytanie pytaniem - czego chcemy więcej w Federacji? I zdradzam tym samym powód, dla którego zorganizowano to zgromadzenie.
Jako patrioci chcemy dla naszej ojczyzny jak najlepiej, to chyba jasne. A kiedy jest dobrze? Kiedy mamy więcej obywateli, kiedy bawimy się w szerszym gronie. Jak jednak mamy przyciągnąć nową krew, nowe pokolenie mikronautów, jeśli nawet u obecnych mieszkańców widać często znikomy entuzjazm i brak woli do głębszego zaangażowania się w losy państwa? Żeby zasilić nasze państwo nowymi ludźmi, najpierw trzeba zadowolić obecnych działaczy. Dlatego musimy zadać sobie fundamentalne pytanie - co chcemy robić w mikronacjach, co sprawia nam najwięcej satysfakcji, czego chcemy, aby było więcej? Jeśli dokonamy introspekcji i dojdziemy do odpowiednich konkluzji, to możemy zacząć starać się nad tym, aby zbudować w II FN właśnie to, czego oczekujemy od mikronacji.
Jeśli już pojawi się pierwszy przypływ nowych ludzi, to mamy efekt kuli śnieżnej. Im więcej ludzi, tym więcej zabawy, a im więcej zabawy, tym więcej ludzi... Ale jest kilka warunków - musimy przyciągnąć do siebie zupełnie nowe osoby, musimy utrzymać je przy sobie (nie zniechęcić do mikronacji ani do II FN) i zintegrować się z nimi.
Wracając do tematu wątku - powiem czego ja osobiście chcę więcej w II FN:
Przede wszystkim gospodarki. Przydałoby nam się więcej firm, przedsiębiorców, ale przede wszystkim więcej konsumpcji. Przydałby się update do systemu gospodarczego, który integrowałby ten system z resztą działów naszego państwa - żeby nie był tak oderwany od normalnej mikronacyjnej działalności. Widzę potencjał w zastosowaniu tego systemu gospodarczego do budowania armii. Przetrwarzalibyśmy surowce (np. stal) w sprzęt wojskwowy (np. czołgi), a potem rekrutowalibyśmy za pieniądze żołnierzy, którzy korzystaliby z tego sprzętu. Można by było każdej dywizji przydzielić jakieś statystyki i zintegrować to z systemem wojskowym stworzonym np. przez Karla Schwarzengraua albo stosowanym w Kugarskiej Wojnie Domowej. Gdybyśmy zyskali międzynarodowe uznanie tego systemu gospodarczego, to moglibyśmy prowadzić wyścigi zbrojeń albo nawet wirtualne wojny wykorzystując "prawdziwe" wojska, zrobione w systemie, a nie "zmyślone" armie, jak to ma miejsce obecnie. Z Sarmacji można pożyczyć system zdrowia i go rozbudować. Każdy użytkownik miałby pasek głodu, pragnienia, zdrowia, który by zaspokajał, aby być produktywniejszym w systemie gospodarczym... Głodny pracownik generowałby mniejszy przychód, dlatego trzeba by było zadbać o swoją wirtualną postać.
Widzę też więcej narracji politycznej. W Muratyce mamy już podwaliny pod symulator polityczny. Moim zdaniem trzeba by było dokonać fuzji polityki narracyjnej z polityką rzeczywistą. Oprócz ustaw regulujących działanie naszej społeczności (państwa), których produkcją obecnie zajmuje się Kongres, powinniśmy mieć akty prawa narracyjnego. Krótkie ustawy i rozporządzenia, które regulowałyby życie wirtualnych obywateli. Wybory można przeprowadzić w systemie hybrydowym - połowę głosów oddają realni obywatele, a drugą połowę wirtualni. Ale taki ambitny pomysł wymagałby większej automatyzacji względem tego, co mamy obecnie w Muratyce. Może da się zrobić jakiś skrypt, który sam przesyła do ChatGPT treści postów, bez udziału człowieka, a człowiek tylko weryfikuje i kalibruje rzeczy, które wypluwa się z siebie sztuczna inteligencja. Rolą człowieka byłoby przekazanie AI informacji kontekstowych - jaka jest sytuacja demograficzna, grupy narodowściowe w państwie, cechy różnych grup obywateli, przynależność religijna, struktura wieku, charakterystyka naszego społeczeństwa ogólnie. Taki człowiek powinien być absolutnie apolityczny i niezaangażowany w wybory, których wyniki by kalibrował.
Więcej głębi. Tożsamość nordacka zdaje się być płytka. Trudno nam zbudować stabilne państwo, jeśli jego działacze nie mają wspólnych ideałów, elementów tożsamości, czy też poczucia przynależności. Nie mówię o zaorywaniu samorządów i niszczeniu tożsamości lokalnych, ale o dobudowaniu obok nich elementów wspólnych. Jesteśmy demokratyczną republiką z wolnorynkową gospodarką, szanującą wolności osobiste. Da się z tego zbudować narrację, jednolitą ideologię. Coś na wzór realowego USA lub federacyjnej Sarmacji. Sarmacja przed wydarzeniami błękitnego października była złożona z wielu różnorodnych prowincji, które razem tworzyły Sarmację. Człowiek obok identyfikowania się jako Hasselandczyk, Teutończyk czy Sclavińczyk mógł nazywać się Sarmatą. Czy nie jesteśmy w stanie zrealizować czegoś podobnego? Potrzeba nam jakiegoś spoiwa... Idealną rolę spoiwa pełniłaby jakaś ideologia wszechnordacka, pannordacka czy ultranordacka. Na spoiwo w postaci wspólnej wiary nie ma co liczyć, bo niszczyłoby to decorum federacji zapewniającej swobody osobiste, w tym swobodę wyznania.
To były moje przemyślenia. Bardzo chętnie wysłucham innych.
Re: Czego chcielibyśmy więcej w Federacji?
: 13 sie 2024, 8:30
autor: Henryk Ziemiański-Wieniawa
Popieram przedmówcę.
Re: Czego chcielibyśmy więcej w Federacji?
: 13 sie 2024, 20:10
autor: Kamiljan de Harlin
Damn, mordo, mordunio... Dobrze to słyszeć, ale czy masz jakieś swoje przemyślenia? Przydałyby się spojrzenia różnych
@Obywatel Federacji, abyśmy mogli przedstawić różne pomysły, może trochę się posprzeczać i dojść do optymalnego rozwiązania agregując wszystkie nasze pomysły w jednej deklaracji.
Re: Czego chcielibyśmy więcej w Federacji?
: 13 sie 2024, 21:08
autor: Henryk Ziemiański-Wieniawa
Myślę, że w naszym kraju potrzeba więcej narracji. Właśnie na niej się skupiam, opisując swoją kampanię wyborczą przed wyborami parlamentarnymi. Narracja jest według mnie jednym z najważniejszych filarów życia w mikroświecie.
Re: Czego chcielibyśmy więcej w Federacji?
: 14 sie 2024, 15:40
autor: Piotr Jankowski
Zgadzam się z przedmówcą ;)
Re: Czego chcielibyśmy więcej w Federacji?
: 18 sie 2024, 23:15
autor: Użytkownik Usunięty 233511
Zgadzam się z przedmówcą przedmówcy.
Re: Czego chcielibyśmy więcej w Federacji?
: 19 sie 2024, 1:08
autor: Albert Fryderyk de Espada
Kamiljan de Harlin pisze: 11 sie 2024, 23:29Przede wszystkim gospodarki. Przydałoby nam się więcej firm, przedsiębiorców, ale przede wszystkim więcej konsumpcji. Przydałby się update do systemu gospodarczego, który integrowałby ten system z resztą działów naszego państwa - żeby nie był tak oderwany od normalnej mikronacyjnej działalności. Widzę potencjał w zastosowaniu tego systemu gospodarczego do budowania armii. Przetrwarzalibyśmy surowce (np. stal) w sprzęt wojskwowy (np. czołgi), a potem rekrutowalibyśmy za pieniądze żołnierzy, którzy korzystaliby z tego sprzętu. Można by było każdej dywizji przydzielić jakieś statystyki i zintegrować to z systemem wojskowym stworzonym np. przez Karla Schwarzengraua albo stosowanym w Kugarskiej Wojnie Domowej. Gdybyśmy zyskali międzynarodowe uznanie tego systemu gospodarczego, to moglibyśmy prowadzić wyścigi zbrojeń albo nawet wirtualne wojny wykorzystując "prawdziwe" wojska, zrobione w systemie, a nie "zmyślone" armie, jak to ma miejsce obecnie. Z Sarmacji można pożyczyć system zdrowia i go rozbudować. Każdy użytkownik miałby pasek głodu, pragnienia, zdrowia, który by zaspokajał, aby być produktywniejszym w systemie gospodarczym... Głodny pracownik generowałby mniejszy przychód, dlatego trzeba by było zadbać o swoją wirtualną postać.
Jakoś krzywo patrzę na te próby stworzenia systemu "zdrowia" dla obywateli. Z jednej strony jest to ciekawe urozmaicenie ale mogę z dużą dozą pewności stwierdzić że to się nie uda. Ludzie z zasady nie lubią gdy ktoś im coś każe a konieczność poświęcania swojej uwagi często mimowolnie na takie pierdoły nie spotka się z jakimś gorącym powitaniem. Wiem co mówię gdyż samemu szczerze nie chciałoby mi się pochylać i zajmować tą kwestią.
Czym innym jest system gospodarczy który mimo iż trochę nie wypalił ma potencjał pod rozwój. Już kiedyś o tym wspominałem gdyż uważam że automatyzacja jest tym czego systemowi potrzeba. Może warto rozważyć zastąpienie systemu pozyskiwania surowców i energii produkcją na zasadzie przychodu na dzień. Powiedzmy że elektrownia wytwarza x energii na dzień by potem sprzedać tą energię do sektora przemysłowego. Na tej samej zasadzie działałoby wydobycie czy produkcja.
Dużym problemem dla mnie było też wykorzystanie transportu. Przy każdym transporcie trzeba było negocjować cenę tego transportu. Spróbowałbym rozważyć to odgórną ceną jaką ustala przewoźnik za swoje usługi gdzie konsumenci mogli by wybierać spośród najbardziej korzystnych ofert na rynku albo jeżeli będzie im zależeć negocjować tą cenę. Wszystko ma się jednak skupiać na możliwie największe automatyzacji tego systemu.
System prowadzenia wojen to już inna kwestia, znacznie bardziej skomplikowana głównie przez wzgląd na to iż nie każde państwo będzie chciało się do niego stosować. Weźmy za przykład różnice w podejściu do tworzenia marynarki wojennej w Winkulii oraz Federacji. U nas Muratyka doczekała się budowy drugiego niewielkiego lotniskowca w przeciągu kilku lat. Winkulia w czasie kilka razy krótszym zbudowała od zera aż sześć potężnych morskich behemotów. I im i nam wolno tworzyć wokół siebie rzeczywistości wedle własnego uznania ale wydaje mi się że dobrze to pokazuje rozbieżność w niektórych przypadkach bez których ujednolicenia nie będzie mowy o żadnych systemach międzynarodowych.
Kamiljan de Harlin pisze: 11 sie 2024, 23:29Widzę też więcej narracji politycznej. W Muratyce mamy już podwaliny pod symulator polityczny. Moim zdaniem trzeba by było dokonać fuzji polityki narracyjnej z polityką rzeczywistą. Oprócz ustaw regulujących działanie naszej społeczności (państwa), których produkcją obecnie zajmuje się Kongres, powinniśmy mieć akty prawa narracyjnego. Krótkie ustawy i rozporządzenia, które regulowałyby życie wirtualnych obywateli. Wybory można przeprowadzić w systemie hybrydowym - połowę głosów oddają realni obywatele, a drugą połowę wirtualni. Ale taki ambitny pomysł wymagałby większej automatyzacji względem tego, co mamy obecnie w Muratyce. Może da się zrobić jakiś skrypt, który sam przesyła do ChatGPT treści postów, bez udziału człowieka, a człowiek tylko weryfikuje i kalibruje rzeczy, które wypluwa się z siebie sztuczna inteligencja. Rolą człowieka byłoby przekazanie AI informacji kontekstowych - jaka jest sytuacja demograficzna, grupy narodowściowe w państwie, cechy różnych grup obywateli, przynależność religijna, struktura wieku, charakterystyka naszego społeczeństwa ogólnie. Taki człowiek powinien być absolutnie apolityczny i niezaangażowany w wybory, których wyniki by kalibrował.
System polityczny Muratyki jest naprawdę świetną rzeczą. Nasze dotychczasowe działania świetnie to pokazują jak i pokazują potencjał tego rozwiązania. Nie jest on oczywiście bez wad ale co do zasady sprawdza się znakomicie.
Odczuwam jedynie iż nieświadomie trochę wyczerpaliśmy ten potencjał przesytem. Aktualizacje stanu państwa były za częste. Wiele problemów rozwiązywane były z dnia na dzień co owszem napędzało ten system ale doprowadziło do tego iż finalnie po tym wyścigu zainteresowanie spadło.
Równie sporym problemem jest same ChatGPT czego jestem o ironio najlepszym przykładem. Niech za przykład posłuży mi sytuacja z epidemią w Sarajsku. Mimo podjęcia dobrej decyzji dla zażegnania kryzysu ale... w swojej chęci rozwinięcia narracji i rozwinięcia swoich wypowiedzi dodałem stwierdzenie o kosztach tej inwestycji. Niestety ChatGPT odebrał to krytycznie negatywnie.
Doszło do mnie wtedy iż ten system skutecznie zabija jakąkolwiek inicjatywę ze strony nas. ChatGPT oczekuje od nas podejmowania jednoznacznie "dobrych" decyzji, wszystko jest czarno białe, dobre albo złe. Jest to dość nieprzyjemna perspektywa gdzie z pozycji polityka konserwatywnego moje decyzje i inicjatywy były praktycznie za każdym razem postrzegane negatywnie. ChatGPT pewnie oczekiwałby że napiszę że "problem rozwiązany ku chwale i sławie prezydenta i jego rządu" może wtedy poparcie by wzrosło albo wręcz przeciwnie, gloryfikacja opresyjnej władzy jest "zła'. Liczę iż dostrzegacie aluzję.
Kamiljan de Harlin pisze: 11 sie 2024, 23:29Więcej głębi. Tożsamość nordacka zdaje się być płytka. Trudno nam zbudować stabilne państwo, jeśli jego działacze nie mają wspólnych ideałów, elementów tożsamości, czy też poczucia przynależności. Nie mówię o zaorywaniu samorządów i niszczeniu tożsamości lokalnych, ale o dobudowaniu obok nich elementów wspólnych. Jesteśmy demokratyczną republiką z wolnorynkową gospodarką, szanującą wolności osobiste. Da się z tego zbudować narrację, jednolitą ideologię. Coś na wzór realowego USA lub federacyjnej Sarmacji. Sarmacja przed wydarzeniami błękitnego października była złożona z wielu różnorodnych prowincji, które razem tworzyły Sarmację. Człowiek obok identyfikowania się jako Hasselandczyk, Teutończyk czy Sclavińczyk mógł nazywać się Sarmatą. Czy nie jesteśmy w stanie zrealizować czegoś podobnego? Potrzeba nam jakiegoś spoiwa... Idealną rolę spoiwa pełniłaby jakaś ideologia wszechnordacka, pannordacka czy ultranordacka. Na spoiwo w postaci wspólnej wiary nie ma co liczyć, bo niszczyłoby to decorum federacji zapewniającej swobody osobiste, w tym swobodę wyznania.
Wydaje mi się że to akurat będzie bardzo ciężkie o ile niemożliwe do zrealizowania. Nasz kontynent jest niezwykle różnorodny i ciężko będzie przekonać wszystkich by to zastąpić jednym zunifikowanym systemem. To co nas łączy to polityka a i nie zawsze.
Osobiście jestem całkiem zadowolony z zastanego stanu rzeczy, dobrze czuję się wiedzą że takie skromne państewko jak Koribia ma swoje miejsce w tej wspólnocie chociaż faktem jest to iż w ostatnich altach ta granica zatarła się dość mocno na rzecz zunifikowanej Muratyki. Co prawda w tym przypadku główną rolę odgrywał fakt iż oba kraje posiadały znikomą realną populację no i nie posiadają tak rozwiniętej kultury jak Sarmacja, Ron czy Edelweiss. Mocnym aspektem Muratyki od zawsze był jej język, unikatowy i całkiem dobrze rozwinięty co doprowadziło do tego iż samemu zaimplementowałem go w jakimś stopniu w Koribi stąd też proces unifikacji i ogólny wygląd IV Republiki jest taki jaki widzami dziś.
Żeby jakoś połączyć tą efeńską masę zwaną II Federacją Nordacką trzeba byłoby czegoś z pompą.
Re: Czego chcielibyśmy więcej w Federacji?
: 19 sie 2024, 14:02
autor: Henryk Ziemiański-Wieniawa
Zgadzam się z moim przedmówcą.
Re: Czego chcielibyśmy więcej w Federacji?
: 19 sie 2024, 14:54
autor: Kamiljan de Harlin
Albert Fryderyk de Espada pisze: 19 sie 2024, 1:08Jakoś krzywo patrzę na te próby stworzenia systemu "zdrowia" dla obywateli. Z jednej strony jest to ciekawe urozmaicenie ale mogę z dużą dozą pewności stwierdzić że to się nie uda. Ludzie z zasady nie lubią gdy ktoś im coś każe a konieczność poświęcania swojej uwagi często mimowolnie na takie pierdoły nie spotka się z jakimś gorącym powitaniem. Wiem co mówię gdyż samemu szczerze nie chciałoby mi się pochylać i zajmować tą kwestią.
Pewnie trzeba by było zrobić z tego element extra, a nie fundament aktywności. Przykład: nie musisz odklikywać zaspokajania swoich potrzeb - nic na tym nie stracisz. Ale jeśli będziesz to robić, to dostajesz jakieś premie, w postaci np. większej wydajności pracy twojej narracyjnej postaci. Zamiast wykopywać w systemie 5 jednostek żelaza, to wykopiesz ich 7 w ciągu dnia (i to z automatu).
Albert Fryderyk de Espada pisze: 19 sie 2024, 1:08Czym innym jest system gospodarczy który mimo iż trochę nie wypalił ma potencjał pod rozwój. Już kiedyś o tym wspominałem gdyż uważam że automatyzacja jest tym czego systemowi potrzeba. Może warto rozważyć zastąpienie systemu pozyskiwania surowców i energii produkcją na zasadzie przychodu na dzień. Powiedzmy że elektrownia wytwarza x energii na dzień by potem sprzedać tą energię do sektora przemysłowego. Na tej samej zasadzie działałoby wydobycie czy produkcja.
Pełna zgoda - brakuje w tym WSG automatyzacji. Po jakimś czasie robienie wszystkiego manualnie robi się monotonne. Szczególnie, że nie wiadomo na dobrą sprawę dlaczego mamy w nim coś robić? W sensie, co z tego dostaniemy, że wykopiemy węgiel? Sprzedamy go elektrowni za pieniądze, by potem za te pieniądze wykupić więcej energii, by móc wykopać jeszcze więcej węgla i tak w koło? To nie brzmi angażująco...
Albert Fryderyk de Espada pisze: 19 sie 2024, 1:08Dużym problemem dla mnie było też wykorzystanie transportu. Przy każdym transporcie trzeba było negocjować cenę tego transportu. Spróbowałbym rozważyć to odgórną ceną jaką ustala przewoźnik za swoje usługi gdzie konsumenci mogli by wybierać spośród najbardziej korzystnych ofert na rynku albo jeżeli będzie im zależeć negocjować tą cenę. Wszystko ma się jednak skupiać na możliwie największe automatyzacji tego systemu.
Zgadzam się w pełni.
Albert Fryderyk de Espada pisze: 19 sie 2024, 1:08System prowadzenia wojen to już inna kwestia, znacznie bardziej skomplikowana głównie przez wzgląd na to iż nie każde państwo będzie chciało się do niego stosować. Weźmy za przykład różnice w podejściu do tworzenia marynarki wojennej w Winkulii oraz Federacji. U nas Muratyka doczekała się budowy drugiego niewielkiego lotniskowca w przeciągu kilku lat. Winkulia w czasie kilka razy krótszym zbudowała od zera aż sześć potężnych morskich behemotów. I im i nam wolno tworzyć wokół siebie rzeczywistości wedle własnego uznania ale wydaje mi się że dobrze to pokazuje rozbieżność w niektórych przypadkach bez których ujednolicenia nie będzie mowy o żadnych systemach międzynarodowych.
Jak najbardziej, niech ludzie tworzą swoją fikcję, po to jest ta zabawa w mirkonacje. Ale nie ma mowy, abyśmy w przypadku ewentualnej wojny z wykorzystaniem systemu wojennego uznali istnienie ich okrętów wojskowych. To jest po prostu nieuczciwe, że ktoś sobie wymyśli 12 lotniskowców, a inne państwo będzie poświęcało miesięce na budowę jednego.
Nie da się ujednolicić narracji. Da się natomiast stworzyć ujednolicone systemy międzynarodowe. Na jednym kontynencie potrafią działać państwa osadzające się w trzech różnych epokach historycznych, mieć zupełnie różne klimaty narracyjne, ale korzystają z jednego i tego samego Stempla i Międzynarodowego Banku Pollinu, mimo że w realiach niektórych z tych państw
banki jeszcze nawet nie istniały. Systemowe jednostki w postaci wojsk, waluty czy innych puntktów i wskaźników nie muszą mieć odwzorowanie 1:1 w narracji.
Albert Fryderyk de Espada pisze: 19 sie 2024, 1:08System polityczny Muratyki jest naprawdę świetną rzeczą. Nasze dotychczasowe działania świetnie to pokazują jak i pokazują potencjał tego rozwiązania. Nie jest on oczywiście bez wad ale co do zasady sprawdza się znakomicie.
Odczuwam jedynie iż nieświadomie trochę wyczerpaliśmy ten potencjał przesytem. Aktualizacje stanu państwa były za częste. Wiele problemów rozwiązywane były z dnia na dzień co owszem napędzało ten system ale doprowadziło do tego iż finalnie po tym wyścigu zainteresowanie spadło.
Równie sporym problemem jest same ChatGPT czego jestem o ironio najlepszym przykładem. Niech za przykład posłuży mi sytuacja z epidemią w Sarajsku. Mimo podjęcia dobrej decyzji dla zażegnania kryzysu ale... w swojej chęci rozwinięcia narracji i rozwinięcia swoich wypowiedzi dodałem stwierdzenie o kosztach tej inwestycji. Niestety ChatGPT odebrał to krytycznie negatywnie.
Doszło do mnie wtedy iż ten system skutecznie zabija jakąkolwiek inicjatywę ze strony nas. ChatGPT oczekuje od nas podejmowania jednoznacznie "dobrych" decyzji, wszystko jest czarno białe, dobre albo złe. Jest to dość nieprzyjemna perspektywa gdzie z pozycji polityka konserwatywnego moje decyzje i inicjatywy były praktycznie za każdym razem postrzegane negatywnie. ChatGPT pewnie oczekiwałby że napiszę że "problem rozwiązany ku chwale i sławie prezydenta i jego rządu" może wtedy poparcie by wzrosło albo wręcz przeciwnie, gloryfikacja opresyjnej władzy jest "zła'. Liczę iż dostrzegacie aluzję.
ChatGPT jest podatny na manipulacje. Myśli zbyt płytko i krótkowzrocznie. Testowałem osobiście chatbota zasilanego przez ChatGPT, który służył do grania w RPG. Roleplay z ChatemGPT jest zbyt prosty... Wystarczy powiedzieć mu, że coś ci się udało, np. okradnięcie rycerza, a on uczyni z tego fakt. Oczekuje on, że to TY stworzysz historię i zadecydujesz jakie będą skutki twoich dzialań, a on tylko będzie Ci przytakiwał. Powinno być inaczej! Gracz nie może być wszechmocny. Musi mieć nałożone ograniczenia. Musi mieć jakieś wyzwanie. A gamemaster (chatgpt) musi tworzyć jakąś spójną historię, pamiętać przeszłość i przewidywać przyszłość, zamiast bezmyślnie pożerać prompty gracza.
Albert Fryderyk de Espada pisze: 19 sie 2024, 1:08Wydaje mi się że to akurat będzie bardzo ciężkie o ile niemożliwe do zrealizowania. Nasz kontynent jest niezwykle różnorodny i ciężko będzie przekonać wszystkich by to zastąpić jednym zunifikowanym systemem. To co nas łączy to polityka a i nie zawsze.
Osobiście jestem całkiem zadowolony z zastanego stanu rzeczy, dobrze czuję się wiedzą że takie skromne państewko jak Koribia ma swoje miejsce w tej wspólnocie chociaż faktem jest to iż w ostatnich altach ta granica zatarła się dość mocno na rzecz zunifikowanej Muratyki. Co prawda w tym przypadku główną rolę odgrywał fakt iż oba kraje posiadały znikomą realną populację no i nie posiadają tak rozwiniętej kultury jak Sarmacja, Ron czy Edelweiss. Mocnym aspektem Muratyki od zawsze był jej język, unikatowy i całkiem dobrze rozwinięty co doprowadziło do tego iż samemu zaimplementowałem go w jakimś stopniu w Koribi stąd też proces unifikacji i ogólny wygląd IV Republiki jest taki jaki widzami dziś.
Żeby jakoś połączyć tą efeńską masę zwaną II Federacją Nordacką trzeba byłoby czegoś z pompą.
Ależ ja nigdy nie mówiłom o ZASTĄPIENIU różnorodności, lecz o jej WZBOGACENIU poprzez dodatkową tożsamość nordacką. Na Brytyjczyków składają się Szkoci, Walijczycy, Anglicy, Irlandczycy i zasymilowani imigranci. Nie wyrzekają się oni swoich tożsamości lokalnych, lecz wzbogacają się o dodatkowy element wspólny - bycia Brytyjczykami, posługiwania się Union Jack'iem, śpiewaniem hymnu ku czci Króla. Język i kultura walijska różni się zdecydowanie od angielskiej, a jednak Walijczyk i Anglik są w stanie współegzystować w harmonii.
Na której warstwie ironii już jesteśmy? To już jest metaironia czy jeszcze postironia?
Re: Czego chcielibyśmy więcej w Federacji?
: 19 sie 2024, 16:01
autor: Albert Fryderyk de Espada
Kamiljan de Harlin pisze: 19 sie 2024, 14:54Ależ ja nigdy nie mówiłem o ZASTĄPIENIU różnorodności, lecz o jej WZBOGACENIU poprzez dodatkową tożsamość nordacką. Na Brytyjczyków składają się Szkoci, Walijczycy, Anglicy, Irlandczycy i zasymilowani imigranci. Nie wyrzekają się oni swoich tożsamości lokalnych, lecz wzbogacają się o dodatkowy element wspólny - bycia Brytyjczykami, posługiwania się Union Jack'iem, śpiewaniem hymnu ku czci Króla. Język i kultura walijska różni się zdecydowanie od angielskiej, a jednak Walijczyk i Anglik są w stanie współegzystować w harmonii.
Niby fakt ale dostrzegam dwa problemy z tą koncepcją. Brytyjczycy owszem jako unia dość dobrze się trzymają głównie przez fakt na wspomnianą postać monarchy gdzie za panowania królowej taj jedność narodu w dużym stopniu opierała się na niej no i nie można zapomnieć a tym że ta unia jest bardzo stara i nie była pozbawiona wad i problemów.
Federacja przypomina mi znacznie bardziej Stany Zjednoczone, nie jesteśmy w tym kraju razem dla tego że się lubimy dlatego że coś nam grozi, no nie. Jesteśmy tu dla korzyści jakie przynosi nam fakt istnienia federacji. Patrząc na to z perspektywy czasu całkiem dobrze na tym wszyscy wyszliśmy ale jest to również problemem. Nie ma tutaj mowy o jakiejś jedności narodowej, tylko biznes.
Drugim nieco bardziej przykrym faktem jest bez wątpienia płytkość kulturowa państw członkowskich federacji, które nie dorastają do pięt takiej Bialeni, Edelweiss czy Sarmacji. Z jednej strony łatwiej byłoby dzięki temu to wszystko połączyć do kupy ale z drugiej strony jednak trzeba przyznać że w skali mikronacyjnej kulturowo mamy niewiele do zaoferowania.